Endometrioza/Niepłodność, Macierzyństwo, Małżeństwo, Miłość, Prawda o adopcji, Rodzicielstwo

Taka Twoja uroda

Było lato. Razem z grupą bliskich znajomych spędzałam czas w ogrodzie. Nagle jeden z kolegów wypalił – widziałaś tą zbiórkę na operację w prywatnej klinice naszej wspólnej znajomej? Owszem widziałam, dotyczy choroby, na którą przecież sama choruję. No i tu zaczęło się poletko do ironii, żartu, kpin i wielkiego oburzenia, bo to są przecież jaja, żeby zbierać na czyjeś widzimisię i urojone choroby. Do tego jak to babsko śmie chcieć się operować w prywatnym szpitaliku – grzmiał! No cóż, pewnie to babsko nie chce, ale cóż ma zrobić, kiedy system opieki zdrowotnej nie refunduje takich zabiegów, nie leczy kompleksowo, nie łączy specjalistów różnych dziedzin, a to jest choroba złożona i wielonarządowa. To są skomplikowane wielogodzinne operacje, wycinania lub rozdzielania organów, które są posklejane endometriozową mazią. Zakładane stomie, przedwcześnie usuwane narządy rodne. Malutki zabieg. Ot, fanaberia.

Babskie wymysły

Przecież nikt nie chce oglądać okaleczonych kobiet, które skrywają pod bluzkami pokryte bliznami ciało. Nikt nie chce słuchać o tym, że nie mogą poradzić sobie z wystającymi brzuchami, bo ich narządy wewnętrzne są popsute i niedomagają. Nikt nie chce wiedzieć, że czasem zjedzenie jakiegoś banalnego produktu typu makaronu czy papryka powoduje u nich ogromny ból i brzuch balon na miarę 4 miesiąca ciąży.
Nikt nie myśli o tym, że wiele z nich nie może zajść w ciążę, że w ciszy opłakuje poronienia. To tylko zwykłe rozhisteryzowane baby. Przecież to niemożliwe, że je tak boli. Co one tam wiedzą o bólu. Arystokratki od siedmiu boleści, mdleją bez powodu.
Trzy stówy za 10 min wizyty u profesora (która konieczna jest nawet raz na 2 miesiące) i operacje od 30 – 80 00 zł, to przecież rozrywka, z której każdy chciałby korzystać.
O endometriozie mówi się zawsze w kontekście bolesnych menstruacji. I to jest oczywiście słowo klucz – tyle, że ten klucz dopiero otwiera pomieszczenie, w którym znajduje się sterta wiążących się z endo problemów.
Nawet kiedy jest względnie opanowana, nadal stale daje o sobie znać. Przecież bierzesz leki, nie wymagasz teraz operacji, ba – nawet nie masz okresu, bo w pakiecie dostajesz menopauzę. To o co chodzi? Nie boli, co nie?
Boli to, że będąc młodą kobietą zaczynasz przedwcześnie się starzeć. Masz kołatania serca, męczysz się niczym staruszka, bolą nogi, żyły, pojawia się osteoporoza, wypadają tony włosów. Skóra staje się inna, nie chcą goić się małe rany. W pakiecie dostajesz nadmiarowe kilogramy, chociaż zawsze były z ciebie skóra i kości. Dokuczają zawroty głowy, spada koncentracja. Masz kłopoty z pamięcią, gorszy sen, jesteś niespokojna, dręczą Cię okresy obniżonego nastroju i brak energii. Każda wizyta u specjalisty to ogromny stres, czy trzeba będzie się znowu kroić, czy ponownie jest źle.
Do tego większość kobiet jest z tym sama, bo zainteresowanie otoczenia szybko znika, albo w ogóle się nie pojawia. Przecież ona znowu coś tam marudzi pod nosem, komu by się chciało tego słuchać.

Choroba urojona

To niesamowite, że można przyjąć założenie, że osoba, która zakłada publiczną zbiórkę pieniędzy na operację, robi to w wyniku widzimisię. Wystarczy odrobinę pomyśleć, żeby wiedzieć, że samo ujawnienie swojej historii już jest ogromnie trudne. Trzeba stanąć przed ludźmi i wyspowiadać się z intymnych i delikatnych spraw. Za każdą taką historią stoi pragnienie bycia zdrowym, budzenie się bez bólu i odzyskanie możliwości normalnego funkcjonowania w codzienności. Rzeczywiście – doskonały to temat do tego, żeby mieć ubaw po pachy.

Powiem szczerze, że podczas tamtej rozmowy najpierw tłumaczyłam, a później mnie po prostu zatkało. Siedziałam jakby mi ktoś zasznurował usta, za dużo tego było jak na moje możliwości. Czułam się przytłoczona i nierozumiana.

Nie czuję się wystarczająco kompetentna, żeby pisać na temat endometriozy – mimo, że endo i ja znamy się doskonale.
Nie będę powielać artykułów na ten temat, ani serwować Wam wiedzy naukowej. Endometrioza dotyka obecnie jedną na dziesięć kobiet. Jest chorobą, która u każdej z chorujących ma indywidualny przebieg i różny stopień zaawansowania. Zobaczcie ten materiał, jeśli jesteście na początku Waszej chorobowej ścieżki, macie kogoś bliskiego, kto zmaga się z endometriozą lub planujecie oceniać osoby chorujące i wypowiadać się w temacie podobnie jak mój kolega.
Dlaczego? Ponieważ jest to choroba owiana mitem przewrażliwionych i hipochondrycznych kobiet, którym nic nie dolega. Może chociaż po obejrzeniu filmu złapiecie inny punkt widzenia albo przynajmniej przestaniecie sączyć z siebie pozbawione sensu wypowiedzi, które krzywdzą i ranią.
Dla nas kobiet, jest to choć odrobinę kojące, ponieważ każdy medialny przekaz odczarowuje stereotypowe postrzeganie endometriozy i otwiera oczy.

To nie jest nasza uroda

Reportaż, którym Wam polecam jest jednym z kilku, które pojawiły się w ostatnim czasie. Ten ma szansę dotrzeć do świadomości wielu osób – obejrzyjcie, to tylko niecałe 38 min. Taka Twoja uroda, to kolejne słowo klucz wmawiane kobietom często przez lata – jako zamiennik prawdziwej i rzetelnej diagnozy.
W reportażu zabrakło dla mnie omówienia problemu z perspektywy partnerów życiowych kobiet chorujących – ale może z czasem uda się zająć również tym ważnym zagadnieniem.

(klik w stronę tytułową materiału)

Jestem wkurzona. I nie ma we mnie zgody na umniejszanie, bagatelizowanie i spychanie w niebyt choroby, która stała się zmorą tak wielkiej grupy kobiet.

Dodam tylko, że od lat jestem szczęśliwa, że nie mam biologicznej córki. Bo gdyby miała odziedziczyć po mnie tej szajs, żyjąc w takim kraju, wśród takiego podejścia otoczenia, a przede wszystkim nie mając dostępu do odpowiedniego leczenia, refundowanych operacji i wizyt u prawdziwych specjalistów, to chyba mogłabym tylko siedzieć w kącie i wyć, że skazałam ją na taką codzienność.

Poprzedni wpis

Zobacz także

Brak komentarzy

Skomentuj