Herbata z sokiem malinowym

Wiosenny ciepły wieczór. Ptaki śpiewają za oknem, chłopcy śpią spokojnie w swoim pokoju.
Psia przyjaciółka wtula się we mnie, a Ł. wyfrunął z domostwa na niezwykle fajne wydarzenie.
Cisza wypełnia przestrzeń. Choróbsko nie odpuszcza i jakby na przekór pięknej aurze, uziemiło mnie znów w domu. Otulona kocem, wbrew logice temperatury za oknem, popijam dużymi łykami gorącą herbatę i kończę czytać książkę. Znad płomienia pachnącej świecy widać, jak od jej ciepła  unosi się para. Nie-zielona, nie-owocowa, nie-droga, nie-firmowa, nie-liściasta ta herbata. Zwyczajna. Z torebki. W grubym kubku parzona, bez cukru, za to z sokiem.
W ten piękny wieczór, choć z dzikim kaszlem i złym samopoczuciem, siedzę w cieple i czuję się sobą. W zgodzie i w pełni. Bo ta herbata jest trochę taka, jak ja.

Continue reading „Herbata z sokiem malinowym”