Domowa kołysankowa ewolucja

Dzisiaj zabiorę Was w małą wielką (tak tak, właśnie taką) podróż – od usypianiowej rozpaczy do kosmicznych wzruszeń. Zapraszam na domową kołysankową ewolucję.

Dom, to dźwięki. Cisza lub gwar. Tuptanie psa, odgłosy rozkładanych naczyń, woda lejąca się do wanny, szmery rozmów, sikorki śpiewające za oknem i muzyka.
Dla nas muzyka jest niezwykle ważna, nie wyobrażamy sobie bez niej naszego mikroświata. Chłopcy nie byli do niej przyzwyczajeni. Nie oswajali się z nią w brzuszku, nie towarzyszyła im od pierwszych dni. Zależało nam więc, żeby zasypiali przy muzyce. Doświadczeni rodzice z naszej familii, podpowiedzieli nam sprawdzone kołysanki. To płyta Kołysanki Utulanki w wykonaniu Magdy Umer i Grzegorza Turnaua. Polecam ją całym sercem i nie jest to wpis sponsorowany, nie nie 😉
Dziadkowie sprawili chłopcom radio, więc byliśmy w pełni gotowi przystąpić do zmasowanego ataku muzycznego na nasze dzieci.

Continue reading „Domowa kołysankowa ewolucja”

Wspólne początki

Jesteśmy w domu. Razem. Nas czworo plus pies.
Zaczynamy przygodę pełną niespodzianek…

W pierwszych dniach naszego wspólnego życia, czas pędził jak szalony. Mieszał nam się dzień
z nocą, weszliśmy w tryb stuprocentowej aktywności. Na każdym kroku pojawiały się chwile wzruszeń i ogromnej radości, bo oto weszliśmy w fazę – „nasz pierwszy raz”. Pierwsze wspólne posiłki, zabawy, spacery, kąpiel i usypianie. Byliśmy razem całą czwórką. Z tych chwil, można uzbierać sporo magicznych momentów.

Tylko, że tym razem nie chcę Wam opowiadać o sielskim obrazku, bo z pewnością możecie sobie wyobrazić jakie w tych chwilach towarzyszą fantastyczne emocje.
Chciałabym jednak pokazać Wam obraz w całości. Porzucić na chwilę społeczną maskę. Prawdziwe życie zwykle ma różne odcienie. U nas tęcza na początku się pojawiała, ale tylko na moment
i zwykle po ulewnej burzy z piorunami.

Continue reading „Wspólne początki”