Melodia ulotna…

Pod powiekami mam dziś dom mej Babci Krystyny. Babcia nie towarzyszy mi w życiu już lat kilkanaście. Tyle zostało spraw urwanych w pół drogi, tyle emocji niedokończonych i pytań nie zadanych.
Życie pędzi, czas ucieka, a nasza wspólna historia została ucięta bez puenty i nigdy nikt nie zatrzymał się, aby ją dokończyć…

Przed laty, przed laty, przed laty. Już po tych latach.
Babciu kochana… dałaś mi tak wiele siebie.
Zamykam oczy i widzę nas razem. Czuję zapach starych książek, Twojej kawy i Przekroju z Panem Filutkiem. Słyszę Twój głos, choć wydawał się już całkiem zapomniany. Widzę piękne ciężkie drewniane meble, kredens i witrynę, w której widać atlas ptaków i grzybów. O czaple pytałam, czaplami Cię dręczyłam.

Jest Singer przerobiony na toaletkę, są kwiaty w donicach, otwarte okno i taca z pordzewiałym brzegiem.
Kot błąka się pod nogami, a sztuczna sowa patrzy na nas ze ściany. Intrygowała mnie, chciałam ją mieć tylko dla siebie. Patrzyła na mnie od zawsze i uwielbiałam ją uczuciem szczerym. Pojechała ze mną do domu, wraz z nadzieją, że od głaskania znów będzie żywa, a jej oczy rozbłysną prawdziwym blaskiem.

Są drzwi do Narni, czyli pokój Dziadka. Od zawsze tajemniczy, podobnie jak sam Dziadek i o Nim opowieści, bo nigdy nie poznany i zawsze jakiś taki przyciągający, choć straszny trochę. Zimno
w tym Dziadkowym pokoju było okrutnie, ale za to ile skarbów najprawdziwszych…

Robisz mi pyszną kolację przy swoim wielkim stole i co rano dajesz drobne na gumy balonowe
w sklepie u Pani Mirki. Masz dla mnie czas. Zabierasz na długie spacery wśród polnych traw i rozmawiasz o wszystkim, co ważne. Opowiadasz i czytasz, mówisz mi o świecie, łaskoczesz i wieczorami nakrywasz kołdrą po uszy. Pozwalasz oglądać spod tej kołdry Panoramę, na której pewnie jak zwykle zasnę.

Znów jesteś prawdziwą damą, znów masz ten nienaganny manicure i intrygujący pierścień na dłoni. Rozbawiasz mnie zginaniem palca wskazującego i obie śmiejemy się do rozpuku.
Znów wyobrażam sobie, jaka piękna byłaś, kiedy muśnięta młodością zakochałaś się w Dziadku.

Tulisz mnie mocno, a za chwilę pochłania Cię świat krzyżówek i prasy.

Uroda, uroda, uroda i już po urodzie
Babciu kochana… dziękuję. Choć nie piekłaś ciast i nie interesował Cię kuchenny galimatias, dałaś mi to, co w babcinej miłości najważniejsze. Siebie. Nauczyłaś mnie, że bycie damą i dobre maniery, to niezwykle ważna sprawa, ale sprawą najważniejszą jest być ciepłym i dobrym w środku. Powierzchowność mija, jak uroda wiosennych tulipanów w ogrodzie.

Tak nam jest daleko do tych pierwszych dni. Idź już i nie zwlekaj…
Moi mali ludzie na starcie tak wiele stracili. Na szczęście, bardzo dużo również zyskali. Mają wokół siebie bliskich, którzy zapełnią ich życie pięknymi wspomnieniami. W prezencie od losu, dostali Babcię, Dziadka i do tego wspaniałą ekipę Pradziadków.


Sama jestem niezwykle ciekawa, jakimi emocjami, obrazami, przygodami, zapachami i smakami zapisze się ich dzieciństwo w otoczeniu Dziadków. Jedno jest pewne –  będzie niepowtarzalne, jedyne i fantastyczne – bo ich własne. Może mi kiedyś co nieco opowiedzą?

Published by

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *