Tato na lato? Na lata Tata!

Tato – jak to łatwo powiedzieć! Rolę ojca można otrzymać w prezencie od losu w dosyć łatwy sposób. Nie ma również w ojcostwie bohaterskiego mitu, jak w przypadku dzielnej matki rodzicielki. Tato, to zawsze ten drugi, schowany za lwicą matką. Typowa rola drugoplanowa – można się delikatnie usunąć w cień i brylować jedynie w strategicznych momentach.
Przez dziesięciolecia, główną funkcją ojca w rodzinie było zapewnienie bytu materialnego oraz ojcowski autorytet, który często sprowadzał się do wprowadzania zasad dyscyplinujących dzieci „od święta”, kiedy akurat głowa rodziny miała na to czas.
Obecnie pary coraz częściej żyją ze sobą w relacjach partnerskich, więc i znaczenie ojcostwa w rodzinie uległo ogromnej przemianie. Na szczęście!

Continue reading „Tato na lato? Na lata Tata!”

Potwór na dnie szafy

Puk, puk – jesteś tu? Nie znasz mnie, ale ja doskonale znam Ciebie. Zdziwiona? Oj, bez przesady, przecież to, że na co dzień mieszkam na dnie szafy, nie oznacza, że nie mogę czasem z niej wyjść, prawda? W końcu Ty, to ja, a ja, to Ty.
Dzisiaj będzie o tym, jak przyszło mi się zmierzyć z moim wewnętrznym potworem, a tym samym – jak traumatyczne doświadczenia rodziców wpływają na relację z dzieckiem.
Continue reading „Potwór na dnie szafy”

Adopcja? I co dalej?

W pierwszych tygodniach od pojawienia się dzieci w domu, wpisywaliśmy się naszą czwórką w krajobraz. Rodzinny i sąsiedzki. Tak jak pisałam w poprzednich postach, towarzyszyło nam duże zainteresowanie ze strony otaczających nas osób. Wydarzeniem w naszej dzielnicy był nawet pierwszy spacer z chłopcami – wszyscy mogli sobie ich dokładnie pooglądać 😉
Czego jednak można się spodziewać, kiedy już będziecie osadzeni w otoczeniu? Co będzie się działo, gdy minie pierwszy wspólny czas na pełnej adrenalinie? Rozsiądźcie się wygodnie, to Wam opowiem.

Continue reading „Adopcja? I co dalej?”

Adopcyjna sielanka. U nas? Idealnie!

Byli sobie Oni. Szczęśliwa czwórka + pies. I domek mieli piękny i ogródek zielony. Ach sielsko było i anielsko. Pewnie, że tak!
Sielskość dotyka nas każdego dnia. W codzienności, w uśmiechu, w oczach pełnych radości, w słońcu i w pierwszym po zimie krokusie. W brzuchu psa, który można drapać do woli i w jej merdającym ogonie. W najszczerszych buziakach od roześmianych synów. W oczach Ł., kiedy duma go rozpiera, bo nauczył chłopców fragmentu rockowej piosenki.

Continue reading „Adopcyjna sielanka. U nas? Idealnie!”

Domowa kołysankowa ewolucja

Dzisiaj zabiorę Was w małą wielką (tak tak, właśnie taką) podróż – od usypianiowej rozpaczy do kosmicznych wzruszeń. Zapraszam na domową kołysankową ewolucję.

Dom, to dźwięki. Cisza lub gwar. Tuptanie psa, odgłosy rozkładanych naczyń, woda lejąca się do wanny, szmery rozmów, sikorki śpiewające za oknem i muzyka.
Dla nas muzyka jest niezwykle ważna, nie wyobrażamy sobie bez niej naszego mikroświata. Chłopcy nie byli do niej przyzwyczajeni. Nie oswajali się z nią w brzuszku, nie towarzyszyła im od pierwszych dni. Zależało nam więc, żeby zasypiali przy muzyce. Doświadczeni rodzice z naszej familii, podpowiedzieli nam sprawdzone kołysanki. To płyta Kołysanki Utulanki w wykonaniu Magdy Umer i Grzegorza Turnaua. Polecam ją całym sercem i nie jest to wpis sponsorowany, nie nie 😉
Dziadkowie sprawili chłopcom radio, więc byliśmy w pełni gotowi przystąpić do zmasowanego ataku muzycznego na nasze dzieci.

Continue reading „Domowa kołysankowa ewolucja”

Od dziś będziesz moim bratem!

W pewne zimowe popołudnie okazało się, że na świecie są On i On. Przyszli na świat jakiś czas temu, nie wiedząc o swoim istnieniu. Każdy z nich widział swoimi oczami coś innego. Ich serca doświadczały innych emocji. Ich umysły zapełniały się odmiennymi doświadczeniami. Choć jeden z nich był starszy, nigdy nie przyszło mu oczekiwać z utęsknieniem na tego drugiego. Choć drugi był młodszy, nigdy nie przyszło mu odczuć, że ktoś niecierpliwie czeka na niego. Nie mieli pojęcia, że mają siebie. Nie mieli pojęcia, że życie scali ich losy we wspólną opowieść…
O budowaniu relacji opartej na więzi słów kilka.

Posiadacie rodzeństwo? Jesteście jedynakami, ale zawsze zastanawialiście się jak to jest mieć brata lub siostrę? Chcieliście choć raz mieć rodziców (wszystkie zabawki i pokój ;)) tylko dla siebie?
Każdy pewnie przynajmniej raz zastanawiał się, jak jest po tej drugiej stronie.
Miłość między rodzeństwem zwykle bywa pogmatwana. W żargonie współczesnych mediów społecznościowych można by ją określić mianem „to skomplikowane” 😉

Continue reading „Od dziś będziesz moim bratem!”

Splendor, konfetti i statuetka superbohatera!

Tym razem chcę się z Wami podzielić portretem superbohaterów. Takich wyniesionych na sztandary i okrzykniętych glorią chwały. O kim będzie mowa? No, o nas samych przecież 😉

Otóż, tuż po adopcji została nam przypięta łata, a raczej order i to z należnymi honorami.
Chcecie dowiedzieć się co nieco o nieuzasadnionym sztandarze bohatera? Proszę bardzo.
– Wasza odwaga jest niezwykła!
– Podziwiam Was!
– No ja bym tak nie umiała!
– To co zrobiliście, jest niesamowite!
– Jesteście wspaniali!
– Dwójkę naraz? Och, naprawdę, podziwiam. To niezwykłe!
– Ależ te dzieci mają szczęście! Wygrały los na loterii!

Continue reading „Splendor, konfetti i statuetka superbohatera!”

Pogoda na niepogodę

Moment, w którym stajecie się rodziną mieszkającą we wspólnym domu, poprzedza całkiem sporo spotkań. Poznajecie się i uczycie siebie. Podczas tych wizyt rozpoznajecie pierwsze cechy temperamentu Waszych dzieci, obserwujecie ich sposoby reagowania i usposobienie. Widzicie, jaki mają stosunek do Was. Jednak to cały czas jest namiastka faktycznego kontaktu.
Przychodzi dzień, w którym wchodzicie razem do Waszego domu i zamykają się za Wami drzwi. Wtedy pojawia się wszystko to, co najpiękniejsze, ale również, a może przede wszystkim to, co najtrudniejsze…

U nas to, co trudne ujawniło się bardzo szybko. Choć na pewno nie jest to regułą. Wiele rodzin pewnie nie będzie miało żadnych problemów w podobnej sytuacji. Chciałabym jednak, żebyście wiedzieli, że takie historie jak nasza, są jak najbardziej realne. I jeśli planujecie adopcję lub chociaż ją rozważacie, mogą stać się Waszym udziałem i Waszym przeżyciem. Na etapie wstępnym kontaktów z dziećmi oraz w czasie zapoznawania się z dokumentacją, absolutnie nikt nie wspominał, że możemy mieć aż takie trudności. Byliśmy pewni, że jesteśmy przygotowani na różne scenariusze, ale okazało się, że chyba nie do końca. Głowa niby wie, ma przyswojone niezbędne informacje, wbite przeróżne teorie. Tylko kiedy w grę wchodzą emocje, okazuje się, że człowiek działa spontanicznie i myśli sercem, a nie racjonalizuje.

Continue reading „Pogoda na niepogodę”