Adopcja, Prawda o adopcji, Proces adopcyjny, Rodzina, Rodziny adopcyjne

To naprawdę nadal tabu?

Wydawało mi się, że współczesny świat jest tak różnorodny, że adopcja już nikogo nie dziwi.
Ani tym bardziej nie szokuje. Wydawało mi się, że modele dzisiejszych rodzin są na tyle wielobarwne, a losy często tak pogmatwane, że fakt adoptowania dziecka jawi się jako jeden ze sposobów na rodzicielstwo i nie nosi znamion kontrowersji czy opowieści z gatunku science fiction. Myliłam się. Ten temat jest owiany milczeniem. W tym temacie milczeć należy.

Nie widzę, nie słyszę, nie mówię
Przejść adopcyjną ścieżkę i najlepiej o niej zapomnieć. Zamknąć za nią drzwi, założyć pancerny zamek, rolety antywłamaniowe i zapomnieć. Broń boże nie wspominać. Uruchamiamy tryb pamięci złotej rybki – 3, 2, 1 – tego nie ma! Jesteśmy wolni! Ha, jakie to było banalne.
Jeszcze tylko stwórzmy sobie mydlaną bańkę pełną opowieści godnych bajkopisarza i jesteśmy w domu. Przecież małe kłamstewka dla dobra sprawy jeszcze nikomu nie zaszkodziły, prawda?

Adopcja jest tematem TABU w trzech obszarach:
Tabu społeczne,
Tabu w rodzinie i bliskim otoczeniu,
Tabu między Wami.
Działa trochę w oparciu o zasadę – nie widzę, nie słyszę, nie mówię.

Tabu społeczne sprawia, że tematyka adopcji nadal nie jest traktowana w sposób naturalny.
W społeczeństwie funkcjonuje wiele mitów dotyczących tej tematyki, które powodują, komiczno-gorzkie sytuacje. Gdybyśmy byli bardziej otwarci i z większą łatwością mówili o sprawach, które teraz przykrywane są otoczką ściśle tajne, może udałoby się nam uniknąć wielu przedziwnych sytuacji, z którymi pewnie każdy z nas niejednokrotnie musiał się mierzyć. Kiedy o tym myślę, przypomina mi się kilka zabawnych sytuacji lub nie najmądrzejszych pytań:

– Płacą Wam za to, że adoptowaliście dzieci? Dostajecie pieniądze od Państwa? Ile?
– To zamierzacie im powiedzieć? Ale po co?
– Czy mogą Wam ich zabrać?
– Mogliście sobie ich wybrać w domu dziecka?
– A co z ich rodzicami?
– Nie baliście się?
– Są z patologii, prawda?
– A co jeśli kiedyś będą chcieli Was zabić lub okraść? A jeśli zaczną pić?
– Dwójka dzieci? To pani? Jak to? Przecież nie widziałam pani w ciąży!
– Oooo, noooooo, co rok, to prorok.

W pewnym sensie podobnie dzieje się w rodzinie, bliskim otoczeniu, lub między Wami. Im mniej mówimy, a częściej tuszujemy tematy, które nas nurtują, tym bardziej zniekształca się ich obraz. Zdarza się też, że jedno małe kłamstewko, pociąga za sobą kolejne. W stosunku do dzieci, próbując im opowiedzieć skąd się wzięły na świecie. W stosunku do rodziny, która oczekuje zapewnień, że dzieci są idealnie zdrowe i mają inteligenckie korzenie. W stosunku do siebie nawzajem, że nigdy przenigdy nie miało się żadnego zwątpienia, bo przecież odkąd powiększyła się nam rodzina, jest jak w bajce.

Oswoić adopcję i odczarować mity
Czasem bywa również tak, że człowiek stara się przebić z jakąś informacją do bliskich. Przygotowuje grunt do rozmowy, objaśnia, tłumaczy różne warianty potencjalnego problemu. Stara się zasygnalizować, że może nie wszystko będzie idealnie, że kłopoty mogą się nasilić, więc trzeba działać. I niby jest zrozumienie, ale często również mur. Bo po co się martwić na zapas. Bo przecież będzie dobrze. To wszystko na wyrost, a w ogóle jest idealnie. Oooo, a właśnie trzeba iść zrobić herbatę. I po poważnej dyskusji.
Nie chodzi o to, że otoczenie ma się z nami obchodzić jak z jajkiem. Tak naprawdę powinniśmy zacząć od siebie. Skoro tabu i związane z nim mity adopcyjne nam przeszkadzają, to zróbmy wszystko, żeby temat adopcji odczarować. Rozmawiajmy. Tłumaczmy. Wyjaśniajmy. Odpowiadajmy na nawet najbardziej odjechane pytania.

Działajmy według zasad:
Widzę – jak patrzą,
Słyszę – co mówią,
Mówię – odpowiadam na pytania.

Mówiąc o adopcji, oswajamy ją w świadomości społecznej. Sprawiamy, że staje się zjawiskiem normalnym. Drogą świadomego wyboru części ludzi. Niekoniecznie szaleństwem, zasługującym na pomnik altruizmem, skrajną głupotą czy złem koniecznym i ostatnią deską ratunku.
Adopcja, to nasz wybór. Dobry, zły, mądry czy niekoniecznie. Nasz.


Jak każdy wybór niesie za sobą liczne konsekwencje. Dylematy i radości. Rozterki i szczęście. Porażkę i sukces. Obfituje w trudności i problemy, na równi z chwilami totalnych wzruszeń i pięknych uczuć. Warto jednak dostrzec, że pojawiające się kłopoty, nie muszą przekreślać szczęścia adopcyjnych rodzin. Z pewnością, pozwoli to wielu z nich, na zrzucenie fasady bezkresnej tęczy i da możliwość swobodnego przeżywania życia ze wszystkimi jego odcieniami.
Bo przecież czy w społecznej świadomości jest przyzwolenie na dokonywanie nieustannych ocen biologicznych dzieci, rozbitych rodzin, nieszczęśliwych małżeństw, niezaangażowanych rodziców, ciąż za wszelką cenę, rozkrzyczanych matek, niezainteresowanych ojców czy rozkapryszonych nastolatków? Na pewno nie aż tak.
Z adopcją jest trochę tak, jak z brzuchem kobiety w ciąży. Nagle staje się dobrem wspólnym. Nagle nie trzeba uruchamiać w sobie hamulców i można naruszać przestrzeń, która jeszcze niedawno nie należała do nas. Wówczas mogą uaktywnić się Ci, którym obce są zwroty takie jak – takt, wyczucie, ogłada. Rzucają słowami, obcesowymi pytaniami, nie bardzo chyba czując, że może jest jakaś granica i głupio by było ją przekroczyć. Z drugiej strony pojawiają się także Ci, którzy posyłają wylewne uśmiechy poklepując po ramieniu, a swoje trzy grosze dodają dopiero, gdy najbardziej zainteresowane uszy już niczego nie słyszą. W takich warunkach najłatwiej pomawiać i wydawać osądy.

Świadoma społeczna świadomość
Często nie chodzi nawet o bezpośredni odbiór sytuacji przez świat wokół nas. W zdecydowanej większości przypadków, rodzina i otoczenie są przychylne i wspierające. Dają oparcie, akceptację i życzliwą troskę. Patrząc jednak na społeczny ogół – wiele jest jeszcze do zrobienia. Wywierajmy więc pozytywny wpływ na świadomość społeczną. To od nas zależy, jak będzie się kształtowała i w jakim kierunku będzie ewoluowała.

Dlatego tak ważne jest, aby mimo momentu lekkiego szoku, po kolejnym niespodziewanym pytaniu ze strony otoczenia, odpowiadać w pełni normalnie. Szczerze. Prawdziwie. Być może sprawimy, że ludzie będą chcieli rozmawiać o tej tematyce zwyczajnie. Bez sensacji, patosu, szoku i powątpiewania.

Poprzedni wpis Następny wpis

Zobacz także

4 komentarze

  • Odpowiedź Joanna 24 lipca 2018 · 2:42 pm

    Czy czytała Pani książkę Będziesz moim wszystkim? Ja przeczytałam i bardzo się załamałam… Czy adopcja jest naprawdę taka ciężka? Jak znane Pani osoby adoptowały dzieci mają z nimi takie problemy? Nie wiem już co myśleć o adopcji, nie wiem czy dałabym rade z dzieckiem chorym na fas, z dzieckiem, które nie odwzajemnia uczuć… Bardzo się boję i nie wiem czy po tej lekturze zdecyduje się na adopcję 🙁 a już było dla mnie światełko w tunelu…
    Co Pani sądzi o tym wszystkim? Jako osoba, która sama adoptowała, jako osoba, która zna inne osoby które adoptowały?

    • Odpowiedź M. 24 lipca 2018 · 9:55 pm

      Nie czytałam wspomnianej przez Panią książki, choć przed procesem adopcyjnym przerobiłam ich sporo. Jeśli chodzi o książki będące opowieściami o własnej historii, a nie o charakterze naukowym – każdy włożył w nie swoje emocje, ale rzeczywistość poszczególnych rodzin zawsze jest sprawą indywidualną. Nie nazwałabym adopcji dziecka ciężką. Jest to jednak życiowe wyzwanie. Bardzo poważne wyzwanie. Dlatego dużo piszę o trudach. Ponieważ do tej decyzji naprawdę trzeba dojrzeć w głowie i sercu. Przygotować się na tonę szczęścia, ale całkiem sporo kamieni pod nogami i drogę pod górę. Czy jednak w rodzicielstwie biologicznym jest inaczej? Inne są trudności, ale to nie znaczy, że ich nie ma. Czy będąc w ciąży ma się pewność, że urodzi się zdrowe dziecko? Poród przebiegnie bez komplikacji i nic się po nim złego nie wydarzy? Otóż nigdy nie mamy takiej pewności. Oczywiście decydując się na adopcję możemy pewne problemy przewidzieć, dlatego trzeba sobie powtarzać jak mantrę – czy naprawdę właśnie tego chcę? Czy udźwignę ciężar problemów, jeśli okażą się poważne? Czy mam wsparcie w rodzinie, żeby nie zostać samą w ciężkich chwilach?
      Nie znaczy to oczywiście, że problemy muszą się pojawić. Jest sporo rodzin adopcyjnych, których nie dotyka większość trudności. Są też takie, które po prostu nie przyznają się do nich przed otoczeniem. Każda historia jest inna.
      Dzieci trafiające do adopcji noszą swój bagaż doświadczeń. Nie są czystą kartką. Są jednak wspaniałymi, mądrymi i kochającymi niezwykle mocno małymi ludźmi. I w niczym nie odstają od pozostałych dzieci.

  • Odpowiedź Joanna 25 lipca 2018 · 4:00 pm

    Dziekuje za odpowiedz. Pozdrawiam

    • Odpowiedź M. 25 lipca 2018 · 7:57 pm

      Jeśli będzie Panią coś jeszcze nurtowało, proszę śmiało pytać 🙂

    Skomentuj